gazeta Gazeta
Janowiecka

Janowiec nad Wisłą, nr 83, grudzień 2017 rok ISSN 1426-6288
Pismo Towarzystwa Przyjaciół Janowca nad Wisłą

 
 
W S P O M N I E N I A

RODZINA LACHTARÓW Z MSZADLI (cz. I)

Podsunięty przez wiceprezesa zarządu Towarzystwa Przyjaciół Janowca nad Wisłą pana Leszka Kwaska pomysł napisania historii mojej rodziny uważałem na początku za nierealny, by nie powiedzieć abstrakcyjny. Nie posiadałem przecież odpowiedniej wiedzy, a i warsztat pisarski pozostawiał wiele do życzenia. Podstawowe pytanie, jakie sobie zadawałem, to jaką formę ma przyjąć to opracowanie, co powinno zawierać i skąd mam czerpać potrzebne informacje. Jednakże w miarę zagłębiania się w historię i genealogie rodziny, a trwa to już blisko dwa lata, pomysł nabierał kolorytu. Podstawą zatem źródła mojego opracowania stały się przede wszystkim metryki pochodzące z janowieckiej parafii. Pracę tę uzupełniłem dodatkowo własnymi przemyśleniami i uwagami pana Sławomira Wilka, twórcy drzewa genealogicznego rodzin z terenów Parafii Janowiec, który ma w planach połączenie osób wymienionych w księgach tej i okolicznych parafii w jedną wielka rodzinę. Pragnę w tym miejscu podziękować panu Sławomirowi za cenne hipotezy i spostrzeżenia, bez których niniejsza praca nie doszłaby do skutku.
Autor
MSZADLA

Najstarsi mieszkańcy Mszadli przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie legendę powstania tej wioski. A głosi ona:
Król Kazimierz Wielki przejeżdżając kiedyś przez te tereny, a miało to miejsce w dniu Św. Piotra i Pawła (29 czerwca), rozłożył obóz na polanie przy strumyku, na skraju puszczy. I z okazji przypadającego święta odprawiona została polowa msza dla króla. Tego też dnia, w pobliskiej wiosce król spotkał się z chłopami i odbył sądy nad nimi. Z królewskiego rozkazu osiedliło się tu też kilku rycerzy, aby strzec królewskich postanowień. Dla upamiętnienia owego dnia, mszy i postanowień królewskich nadano miejscowości tej nazwę MSZADLA.

Tyle legenda, a ile w niej prawdy? Faktem jest, że pierwsze wzmianki o tej miejscowości, leżącej na królewskim szlaku od Radomia przez Zwoleń, Serokomlę (dzisiejszy Janowiec) do Kazimierza i dalej na Ruś datują się na koniec XII wieku. Trakt pomiędzy Radomiem a Lublinem nazywano "gościńcem królewskim". Król Kazimierz Wielki w 1347 roku wydał tzw. "Statuty Wiślickie", które zachęcały do osiedlania się w puszczy. Sama zaś nazwa Mszadla pojawia się po raz pierwszy w roku 1361, kiedy to król Kazimierz Wielki udzielił właścicielom ziemskim zezwolenia na lokalizacje na prawie niemieckim wsi Serokomla i pobliskiej Mszadli1. Ówczesnym właścicielem tych dóbr był uczestnik bitwy pod Grunwaldem - Mikołaj Zaklika. On też wybudował w Mszadli most na rzece i pobierał z tego opłaty. Dobra te przeszły pod koniec XV wieku w posiadanie rodu Firjelów z Dąbrownicy herbu Lewart.

Najstarsze wzmianki o osobach o nazwisku LACHTARA - czasy SEBASTIANA

We wczesnym średniowieczu, obszar dzisiejszej gminy Przyłęk, do której należy obecnie Mszadla, leżał w południowo-wschodniej części puszczy, którą później zaczęto nazywać Puszczą Radomską. Osadnicy zasiedlający te tereny najczęściej napływali tu od północy z Mazowsza i od południa z ziemi sandomierskiej. W mniejszym stopniu osadnictwo imigrowało z wielkopolski, zaś od wschodu z ziemi lubelskiej nie było go wcale, gdyż tereny te były słabo zaludnione. Do dziś dnia miejscowi żartobliwie nazywają osadników - "Posaniakami"2 lub "Posuniakami"3. A kiedy na tych ziemiach osiedlili się moi przodkowie?

Najstarsze dokumenty, z których można wyczytać coś o rodzinie Lachtarów pochodzą z ksiąg parafii janowieckiej4. To właśnie te archiwa były podstawą budowania drzewa genealogicznego mojej rodziny. To przede wszystkim dzięki nim poznałem historię mojego rodu, jego początki i koleje losu. Niestety, dokumenty te są niekompletne, dlatego w niektórych przypadkach trudno jest potwierdzić koligacje rodzinne, co skłania do wielu hipotez, raczej trudnych do weryfikacji.

Najstarszym moim hipotetycznym krewnym pojawiającym się w księgach parafialnych był... Paweł Lachtara (mój imiennik!). Fakt ten poczytuję sobie za swego rodzaju zrządzenie losu. Nie znalazłem wprawdzie aktu, który dotyczyłby bezpośrednio Pawła, ale pojawia się on w aktach swoich dzieci. Paweł, urodzony przypuszczalnie około roku 1650 i ożeniony z Marianną (brak informacji o nazwisku rodowym żony), był ojcem dwójki dzieci - Jana i Marianny.

Rys. Akt chrztu Marianny Lachtary - Parafia Janowiec, 29 marca 1692 r.

Kolejną osobą o nazwisku Lachtara pojawiającą się w metrykach jest Sebastian. Nie można dokładnie potwierdzić, jakie były jego koligacje rodzinne. Najprawdopodobniej Sebastian był synem Pawła (starszym bratem Jana i Marianny), choć mógł być też jego młodszym bratem lub bliższym bądź dalszym kuzynem. Faktem jest, że ożenił się z Jadwigą Borsut (Borsutówną) i miał z nią czwórkę dzieci, to jest Zofię, Wojciecha, Wawrzyńca i Mateusza.

Rys. Akt małżeństwa Sebastiana Lachtary i Jadwigi Borsut - Parafia Janowiec, 13 lipca 1701 r.

Sebastian zmarł w roku 1722 w wieku 50 lat. Do końca XVIII wieku w janowieckiej parafii, zgodnie z panującym zwyczajem, miejsce pochówku wiernych usytuowane było wokół kościoła. Sebastian i jego najbliższa rodzina pochowani zostali na cmentarzu przykościelnym. Dopiero w drugiej dekadzie XIX w., z uwagi na brak miejsca na cmentarzu wokół kościoła, z dala od zabudowań powstał tzw. cmentarz grzebalny, funkcjonujący do dnia dzisiejszego.

Rys. Akt zgonu Sebastiana Lachtary - Parafia Janowiec, 28 września 1722 r.

Najstarszy spośród synów Sebastiana - Wojciech ożenił się z Katarzyną i miał córkę Ewę. Jego młodszy o dwa lata brat Wawrzyniec, ożeniony z inną Katarzyną, był ojcem trójki dzieci: Agnieszki, Marianny i Wawrzyńca, który to z kolei ożeniony z Zofią, był ojcem Zofii. Większość wymienionych przeze mnie osób to moi hipotetyczni krewni, jednakże dość duże luki w dokumentach z tamtego okresu sprawiają, że ustalenie stopnia pokrewieństwa jest praktycznie niemożliwe. Dopiero w 1771 roku urodził się Franciszek - najstarszy udokumentowany mój przodek w linii męskiej.
Rys. Epoka Sebastiana

--------------------------------
1. "Zbiór dokumentów małopolskich". Wyd. S. Kuraś, I. Sułkowska-Kuraś, cz. VI, nr 1830, s. 451.
2. (...) na tereny Puszczy Radomskiej i Kozienickiej przybywali osadnicy z Puszczy Sandomierskiej, zwani "Posaniakami"(...). Oblicze etnograficzne współczesnego województwa mazowieckiego. Krzysztof Braun. "Rocznik Mazowiecki", t. 11 (1999) s. 50.
3. Mieszkańcy tych rejonów używają też zamiennie innej nazwy imigrantów. Osadnicy zasiedlający puszcze posuwali się w jej głąb, stąd nazwa "Posuniaki" (przyp. autora).
4. Akta Parafii Janowiec: Księga urodzeń 1687-1913, Księga Małżeństw 1687-1935, Księga Zgonów 1688-1947.
5. 28 Obijt Sebastianus Latara annorum 50 Sacramentis Munitus Sepultus in caemeterio ante fores Ecclesia ab Occidente - 28 września zmarł Sebastian Lachtara lat 50, pochowany na cmentarzu przed wejściem do kościoła, od zachodu (tłum. autora).

Autor: Paweł Lachtara

50-ta ROCZNICA TRAGEDII NA ORP "BŁYSKAWICA"

Opowiada uczestnik wydarzeń, starszy marynarz Edward Gawenda.

W latach 1965 - 1968 odbywałem służbę wojskową w Marynarce Wojennej na ORP "Błyskawica". W dniu 09.08.1967 roku podczas wyjścia w morze na ćwiczenia, o godzinie 09.07, w kotłowni numer 2 nastąpiła awaria kotła. W wyniku rozszczelnienia przewodu parowego nastąpił wybuch pary przegrzanej o ciśnieniu 25 atmosfer i temperaturze 3500. W ramach grupy awaryjnej uczestniczyłem w akcji ratunkowej polegającej na odstawieniu dwóch kotłów z pokładu okrętu przez odkręcenie zaworu bezpieczeństwa, żeby para z kotła ulotniła się w atmosferę i zamykając zawory dwóch pomp paliwowych i dwóch pomp zasilających by kotły nie produkowały pary. Następnie z wężem strażackim oblewając kanały wentylacyjne i urządzenia kotłowe, zraszając parę po trapie zszedłem na dół kotłowni. Przede mną ukazał się makabryczny widok. Ujrzałem poparzone zwłoki czterech marynarzy, trzech następnych w ciężkim stanie zostało przetransportowanych kutrem torpedowym do szpitala w Oliwie.

W następstwie odniesionych poparzeń, w nocy zmarli. Uczestniczyłem w pogrzebie kolegi z Mińska Mazowieckiego. Będąc organizatorem w cyklu dwuletnim Zjazdów Byłych Marynarzy Niszczycieli - "Błyskawicy", "Wichra" i "Gryfa", zwróciłem się do Dowództwa Marynarki Wojennej o zorganizowanie uroczystości upamiętniającej zapomnianą 50-tą rocznicę tych tragicznych wydarzeń.

Dnia 09.08.2017 roku na OM ORP "Błyskawica" odbyło się uroczyste podniesienie bandery w obecności około 60 zaproszonych byłych członków załóg niszczycieli. Następnie w Salonie Kaprów odbyło się spotkanie z dowództwem okrętu i wymienialiśmy wspomnienia tych tragicznych wydarzeń. Na okręcie szkoleniowym ORP "Wodnik" udaliśmy się na Zatokę Gdańską w miejsce zaistniałych wydarzeń. W obecności Kapelana oddaliśmy hołd poległym siedmiu członkom załogi, opuszczając wieńce kwiatów na wody Bałtyku.

Edward Gawenda podczas uroczystości

Po powrocie do portu na Oksywie, o godzinie 14 w Kościele Garnizonowym Marynarki Wojennej, odbyła się uroczysta Msza Święta, poświęcona "Siedmiu z Błyskawicy". W przyszłym roku z okazji 100-lecia Marynarki Wojennej organizuję IX Zjazd Byłych Marynarzy "Błyskawicy", "Wichra" i "Gryfa" rozsianych na terenie Polski - od Rzeszowa przez Śląsk, Wielkopolskę, Mazowsze i Pomorze.
Przed Kościołem Garnizonowym Marynarki Wojennej na Oksywiu.

Edward Gawenda, Janowiec 19.08.2017 r.

Powrót

| Aktualności | Siedziba | Zarząd | Zadania | Kalendarium | Działalność | Wydawnictwa | Notatnik | Strony | Statut | Nagrody |
Powrót
strona główna TPJ
napisz!