gazeta Gazeta
Janowiecka

Janowiec nad Wisłą, nr 85, czerwiec 2018 rok ISSN 1426-6288
Pismo Towarzystwa Przyjaciół Janowca nad Wisłą

 
 
W S P O M N I E N I A

RODZINA LACHTARÓW Z MSZADLI (cz. I)

Podsunięty przez wiceprezesa zarządu Towarzystwa Przyjaciół Janowca nad Wisłą pana Leszka Kwaska pomysł napisania historii mojej rodziny uważałem na początku za nierealny, by nie powiedzieć abstrakcyjny. Nie posiadałem przecież odpowiedniej wiedzy, a i warsztat pisarski pozostawiał wiele do życzenia. Podstawowe pytanie, jakie sobie zadawałem, to jaką formę ma przyjąć to opracowanie, co powinno zawierać i skąd mam czerpać potrzebne informacje. Jednakże w miarę zagłębiania się w historię i genealogię rodziny, a trwa to już blisko dwa lata, pomysł nabierał kolorytu. Podstawą zatem źródła mojego opracowania stały się przede wszystkim metryki pochodzące z janowieckiej parafii. Pracę tę uzupełniłem dodatkowo własnymi przemyśleniami i uwagami pana Sławomira Wilka, twórcy drzewa genealogicznego rodzin z terenów Parafii Janowiec, który ma w planach połączenie osób wymienionych w księgach tej i okolicznych parafii w jedną wielką rodzinę. Pragnę w tym miejscu podziękować panu Sławomirowi za cenne hipotezy i spostrzeżenia, bez których niniejsza praca nie doszłaby do skutku.
Autor
POTOMKOWIE FRANCISZKA

Najstarszym synem Franciszka był Józef. Jego pierwszą małżonką była Katarzyna Stępień. Małżeństwo trwało niecałe dwa lata, Katarzyna bowiem zmarła osiem dni po urodzeniu córki Magdaleny. Drugą żoną Józefa była Barbara z Wojaszów Szczepanek, wdowa po Antonim Szczepanku. Z drugiego związku Józef doczekał się ośmiu córek i czterech synów. Józef zmarł w Mszadli dnia 23 stycznia 1879 r.

Trójka dzieci Franciszka zmarła przedwcześnie. Zarówno Kazimierz jak i Marianna zmarli miesiąc po urodzeniu. Niewiele dłużej żyła też ich młodsza siostra Elżbieta, która zmarła po trzech latach.

Jan urodzony jako czwarte dziecko Franciszka i Katarzyny był postacią tragiczną. W wieku 19 lat ożenił się z 16 letnią Brygidą Jaskólską i był ojcem sześciu córek. Jan nie doczekał się męskiego potomka. Trzy jego najstarsze córki Marianna, Joanna i Ewa przeżyły tylko kilka miesięcy. Jan zmarł w zakładzie karnym, który znajdował się w sandomierskim zamku, zaadoptowanym po rozbiorach przez austriackie władze na cele więzienne. Rok po jego śmierci, w wieku dziesięciu lat zmarła czwarta jego córka - Małgorzata.

Kolejny syn Franciszka Tomasz tuż po ślubie z Marianną Matysiak przeniósł się z Mszadli do pobliskich Rudek. Tam też urodziły się wszystkie ich dzieci - pięć córek i pięciu synów. Jedna z córek - Antonina wyszła za Wojciecha Babuta i przeżywszy 80 lat byłą matka dwanaściorga dzieci.

Mateusz, mój bezpośredni przodek w piątym pokoleniu, urodził się dnia 12 września 1822 roku jako siódme dziecko Franciszka i Katarzyny Szczepanek i był ojcem sześciu synów i czterech córek. Wybranką jego serca stała się Katarzyna Kiljanek (inna pisownia nazwiska to Kilianek lub Kilijanek). Katarzyna w większości dokumentów (przede wszystkim chodzi o akty urodzenia dzieci) pojawia się pod nazwiskiem Kiljanek, choć na niektórych aktach pojawia się jako Napora (np. w akcie małżeństwa). Ciekawą hipotezę mogącą przybliżyć powód tej nieprawidłowości otrzymałem od Sławomira Wilka, który tak oto napisał: "Mam taką hipotezę, że Katarzyna po śmierci jej matki, która zmarła w 1839 roku, jako 14-latka została oddana pod opiekę jej hipotetycznej ojczystej ciotki Elżbiety z Kiljanków Józefowej Naporowej (mimo że ojciec Katarzyny ożenił się ponownie wkrótce po śmierci jego pierwszej żony) i stąd pojawia się nazwisko Napora w akcie małżeństwa 17-letniej Katarzyny."

Dodatkowym ewidentnym niedbalstwem było pominięcie w akcie małżeństwa Mateusza i Katarzyny istotnego faktu, że matka panny młodej nie żyła już od trzech lat. Jak widać genealogia pełna jest lapsusów i pomyłek. Mateusz zmarł w roku 1892, w wieku 70 lat, zaś jego żona Katarzyna przeżyła go o ćwierć wieku i zmarła w roku 1917, mając 92 lata.

Kolejny syn Franciszka to Franciszek, który w wieku 20 lat zawarł związek z rok starszą od siebie Rozalią Woźniak.

W roku 1831 na świat przychodzą ostatnie dzieci Franciszka - bliźniaki Małgorzata i Piotr. Franciszek w chwili narodzin bliźniąt miał 60 lat (choć omyłkowo w akcie urodzenia podano jego wiek na 79 lat!). Małgorzata niestety zmarła w wieku 4 lat, Piotr zaś po zawarciu związku z Jadwigą Maciejką zamieszkał w Rudkach. Trójka dzieci Piotra: Marianna, Jan i Katarzyna zmarła przedwcześnie. W roku 1860 urodziło się czwarte dziecko - Marianna. Dalsze losy rodziny nie są mi znane.

gałąź Franciszka (genealogia)

--------------------------------

Autor: Paweł Lachtara

WĄTEK HISTORII WIDZIANY OKIEM DZIECKA
O uratowaniu dwóch Żydów w 1942 r.
w gminie Oblassy

Brześce.

Miałem wtedy 8 lat, a Polska była pod okupacją niemiecką i sowiecką.

Jak w innych wioskach, dzieci w wakacje ze wsi nie wyjeżdżały, jak teraz na kolonie. Mieliśmy wakacje na Brześcach pt. "sory". To było uniwersalne miejsce nad Wisłą dla dzieci i młodzieży w okresie wakacyjnym - "wszechkultura". Sport na lądzie i na wodzie. Był tam wypas dla łaciatych, koni i innych zwierząt gospodarskich. Jeśli chodzi o sport, była tam między innymi gra w "dwa ognie". Byłem do drużyny wybierany w pierwszej kolejności, ponieważ trudno mnie było wybić z boiska. Były i inne gry, ale chciałbym wrócić do tematu zasadniczego. Chociaż nie sposób pominąć ważnego zdarzenia. Gramy w dwa ognie - dzieci. Nagle nadlatują dwa niemieckie messerschmitty na wysokości ok. 200 metrów. Przecież piloci widzieli, że to dzieci. Leciały z zachodu na wschód, do Sowietów, ponieważ rozpoczęła się wojna między naszymi zaborcami. Robią manewr do ataku i posypały się pociski. Na szczęście nikogo nie trafiły. Natychmiast pierzchliśmy przerażeni w zarośla obok, a za drugim zajściem myśliwców teren był pusty. Był z tego jeden efekt, bo jeden z kolegów ze strachu musiał prać swoje gatki. Wrócę do tematu o Żydach.

Po zachodniej stronie wału nadwiślańskiego biegła dróżka od Lucimi do Janowca. W miejscu na wale, nad "Wyrwanym dołem" był to teren jak ambona, jak zwykle siedzieliśmy, a obok olszyny i zarośla. Od Kolonii Brześce z Lucimi nadjeżdża furmanka z dwoma Żydami do Janowca. Z przodu furman, w środku dwaj Żydzi, a z tyłu policjant pilnujący aresztantów. Wśród naszej gawiedzi było dwóch osiemnastolatków. Kiedy furmanka znalazła się na wysokości zarośli, ci dwaj osiemnastolatkowie zaczęli z tyłu wozu robić brewerie. Policjant z karabinem obejrzał się - co się z tyłu dzieje, a Żydzi czmychnęli w knieje. Okazało się później, że ci młodzi osiemnastolatkowie byli partyzantami Batalionów Chłopskich. To Tadek Pol - syn mojej wujenki Kłakowej, która nawiasem mówiąc urodziła wujowi 5 córek, a drugi to Staszek Plis, który po wojnie w mundurze oficerskim od czasu do czasu pokazywał się w rodzinnej wiosce Brześce. To, że byli wówczas partyzantami B.Ch. dowiedziałem się bodajże w 1958 r., kiedy to Stanisław Plis wracając z Brześc, a ja z Brześc Kolonii od rodzin, spotkaliśmy się przypadkowo w pociągu w jednym przedziale na trasie Puławy - Warszawa. On był wtedy oficerem w stopniu majora, nie wiem, z jakiej formacji, a ja oficerem lotnictwa w stopniu porucznika. Opowiedział mi wówczas sporo o działaniach w partyzantce m.in., że Tadeusz Pol zginął w tych działaniach i że byli w jednym oddziale partyzanckim, i że Tadeusz Pol był bardzo bezwzględny dla Niemców, którzy dostali się w ich ręce. Potwierdził także, że z tymi Żydami to było celowe działanie. Dodam jeszcze, że starsza siostra Stanisława Plisa, bodajże Krystyna, z opowieści była w organizacji, bo ją Niemcy aresztowali i w czasie transportu do Puław, podczas próby ucieczki, w rejonie lasów została zastrzelona.

Organizacja Batalionów Chłopskich powstała pod koniec 1940 r. i koncentrowała się głównie na ochronie wsi. Część organizacji B.Ch. w latach 1943-44 podporządkowała się A.K. Część oddziałów przeszło pod komendę A.L., której przywódcą był gen. Michał Żymierski (pseudonim Rola).

Zygmunt Markowski

Powrót

Powrót
strona główna TPJ
napisz!